Przyjechała rozpieściła
mi dzieci, namówiła na obciecie włosów ( i to była najlepsza
decyzja) i pojechała o kim mowa o mojej siostrze Dorocie. I choć od
jej wyjazdu mineło już dobrych kilka dni to nadal wspominamy jej
pobyt.
Widujemy się bardzo bardzo
rzadko i te odwiedziny były naprawdę super i w sumie tak
niespodziewanie...Pojawiła się dokładnie 21.40 na peronie naszego
miasta Józio jak zawsze oszalała na widok cioci do tego stopnia,
że przez cały pobyt musiał z nią spać nie było absolutnie mowy
o innym rozwiązaniu wiec w naszych kilkunastu metrach spaliśmy we
czwórkę ciocia z Józiem na podłodze na wielkim materacu a my z
Majką na łóżku... Tata miał się najlepiej spał sobie sam w
pokoju u dzieciaków i mógł się rozkładać ile mu się podobało.
Wieczornym rozmowom nie było końca a perlisty śmiech dzieciaków
roznosił się po całym mieszkaniu. Tak tak ciocia ma nieograniczone
pokłady cierpliwości do moich dzieci ale się nie dziwię widują
się tak rzadko że jest jak powiew świeżego wiatru, ciocia zawsze
fajniejsza hihi bo mniej wymaga od rodziców ...
Lubie ten czas mam wtedy trochę czasu wolniejszego, nawet udało nam się z A spędzić popołudnie tak wiecie we dwoje to jest naprawdę rzadkością
ostatnią taką chwilę mieliśmy 14.02. Ciocia zapewniła moc
atrakcji późny powrót do domu z relacji dzieciaków wynikało że
było naprawdę fantastycznie. Dziękujemy ciociu :*
A mnie brakuje naszych
nocnych rozmów na krawężniku pod blokiem, zwłaszcza tych o 01.30
w nocy :D zastanawiałam się ciotka czy nie wstawić tu naszych
prześmiesznych fotek ale nie kompromitacja był by na całego więc
stwierdziłam, ze sobie tego nie zrobię :D żart.
Z siostrą mam rożne
relacje raz jest hmm na ostrzu noża potrafi mnie nieźle opierdzielić
a czasem zachowuje się jak moja mama hihihi nie zapomnę jak się
wyprowadzałam i wcześniej jak się okazało że jestem w ciąży z
Józiem chyba bardziej się przejmowała niż nasza mama....A chyba
najbardziej przerażona to ja ją nigdy nie widziałam jak w dniu
kiedy zawoziła mnie na wywołanie porodu z Majką bo tata musiał
iść na zastrzyk z Józiem i dołączył do nas później, dosłownie
była dużo bardziej zestresowana jak ja... pamiętasz momentami aż
zieleniałaś...
Jak byłyśmy młodsze to strasznie się kłóciłyśmy aż czasem wióry leciały a że ja młodsza zawsze miałam gorzej, często na mnie zwalała do rodziców, musiałam za nią sprzątać hihii, później już nie było tak źle był nawet czas że razem pracowałyśmy i muszę przyznać że była fajnym szefem....
Czasem bywają takie dni że
się i miesiąc do siebie nie odzywamy a czasem dzwonimy do siebie po
dwa razy dziennie i choć czasem mnie denerwuje jak nikt inny na
świecie to nie zamieniła bym jej na żadną inną siostrę, a moje
dzieci nie mogły mieć lepszej matki chrzestnej niż Jej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz