września 01, 2017

Gość

Przyjechała rozpieściła mi dzieci, namówiła na obciecie włosów ( i to była najlepsza decyzja) i pojechała o kim mowa o mojej siostrze Dorocie. I choć od jej wyjazdu mineło już dobrych kilka dni to nadal wspominamy jej pobyt.
     Widujemy się bardzo bardzo rzadko i te odwiedziny były naprawdę super i w sumie tak niespodziewanie...Pojawiła się dokładnie 21.40 na peronie naszego miasta Józio jak zawsze oszalała na widok cioci do tego stopnia, że przez cały pobyt musiał z nią spać nie było absolutnie mowy o innym rozwiązaniu wiec w naszych kilkunastu metrach spaliśmy we czwórkę ciocia z Józiem na podłodze na wielkim materacu a my z Majką na łóżku... Tata miał się najlepiej spał sobie sam w pokoju u dzieciaków i mógł się rozkładać ile mu się podobało. Wieczornym rozmowom nie było końca a perlisty śmiech dzieciaków roznosił się po całym mieszkaniu. Tak tak ciocia ma nieograniczone pokłady cierpliwości do moich dzieci ale się nie dziwię widują się tak rzadko że jest jak powiew świeżego wiatru, ciocia zawsze fajniejsza hihi bo mniej wymaga od rodziców ...
Lubie ten czas mam wtedy trochę czasu wolniejszego, nawet udało nam się z A spędzić popołudnie tak wiecie we dwoje to jest naprawdę rzadkością ostatnią taką chwilę mieliśmy 14.02. Ciocia zapewniła moc atrakcji późny powrót do domu z relacji dzieciaków wynikało że było naprawdę fantastycznie. Dziękujemy ciociu :*
    A mnie brakuje naszych nocnych rozmów na krawężniku pod blokiem, zwłaszcza tych o 01.30 w nocy :D zastanawiałam się ciotka czy nie wstawić tu naszych prześmiesznych fotek ale nie kompromitacja był by na całego więc stwierdziłam, ze sobie tego nie zrobię :D żart.
Z siostrą mam rożne relacje raz jest hmm na ostrzu noża potrafi mnie nieźle opierdzielić a czasem zachowuje się jak moja mama hihihi nie zapomnę jak się wyprowadzałam i wcześniej jak się okazało że jestem w ciąży z Józiem chyba bardziej się przejmowała niż nasza mama....A chyba najbardziej przerażona to ja ją nigdy nie widziałam jak w dniu kiedy zawoziła mnie na wywołanie porodu z Majką bo tata musiał iść na zastrzyk z Józiem i dołączył do nas później, dosłownie była dużo bardziej zestresowana jak ja... pamiętasz momentami aż zieleniałaś...
Jak byłyśmy młodsze to strasznie się kłóciłyśmy aż czasem wióry leciały a że ja młodsza zawsze miałam gorzej, często na mnie zwalała do rodziców, musiałam za nią sprzątać hihii, później już nie było tak źle był nawet czas że razem pracowałyśmy i muszę przyznać że była fajnym szefem....
    Czasem bywają takie dni że się i miesiąc do siebie nie odzywamy a czasem dzwonimy do siebie po dwa razy dziennie i choć czasem mnie denerwuje jak nikt inny na świecie to nie zamieniła bym jej na żadną inną siostrę, a moje dzieci nie mogły mieć lepszej matki chrzestnej niż Jej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Nieperfekcyjna Olka , Blogger