sierpnia 23, 2017

Szlag mnie trafi

     Tak to jest bardzo trafne stwierdzenie określające mój stan tak gdzieś od dwóch lat., czasem zaczynam sobie włosy rwać z głowy bo już na prawdę nie wiem co mam robić....No dobra czas rozwinąć..Jak tylko o tym myślę żołądek wywraca mi koziołka....
Chodzić dokładnie o moje dzieci a dokładnie syna i jego problemy z jedzeniem...Józio nie je w sumie żadnych warzyw oprócz surowej marchwi i zielonego groszku takiego z puszki, owoce dosłownie 3 jabłka, banan( sporadycznie ) i w okresie letnim arbuz, inne produkty jeszcze gorzej..
   Największy problem jak by nie było ma z obiadami bo zjada dwie zupy w okresie zimowym 3, z mięskiem jest nie lepiej jadł by tylko kurczaka w kółko na okrągło, a i paluszki rybne na szczęście udało mi się znaleźć takie gdzie nie jest mięsko mielone tylko z całego kawałka rybki ale wolała bym by jadł rybkę w innej postaci kiedyś uwielbiał makrele teraz nie tknie:(. Każda próba ugotowania czegoś innego niż jest w jego menu kończy się okropną histeria i nie jedzeniem a ileż na litość boską można jeść zupy pomidorowej czy rosołu, jest tyle pysznych zup z warzywami itd, próbowałam już wszystkiego zupy kremy zjada tyko paprykowy i nie nie taki ze świeżej papryki a z mrożonki która była dostępna w B......ce, próbowałam naprawdę go przekonać, gotował ze mną, ba nawet miałam w telefonie zdjęcia i mógł sobie wybierać menu jak w restauracji i jak to się kończyło eh i tak nie zjadał tego co sobie wybrał i tak, już myślałam że może ja źle gotuje ale nie, nie jak jesteśmy np u moich rodziców robi dokładnie to samo..... Jeżeli zrobimy jakieś danie z sosem i makaronem typu spaghetti to Józio wyjada czysty makaron bez sosu, i tak jest ze wszystkim brokuła nie tknie bo to kaktusy. Był taki czasem że nawet do pomidorowej rozgotowywałam kalafiora na papkę i kiedyś to zjadał dawała się oszukać dziś normalnie wyczuje z daleka że coś jest nie tak.
    W okresie zimowym może i jakoś by człowiek to przeżył, ale latem kiedy te warzywa i owoce są najlepsze , najzdrowsze serce człowieka boli , że on tego nie zje......
Ostatnio chyba przeszedł sam siebie mamy dostęp do świeżych malin czy truskawek ok chciał proszę bardzo bierze jedna każe sobie obrać ze skórki bo mu te maleńkie pestki przeszkadzają o zgrozo poszłam już naprawdę daleko w desperacji i przetarłam mu to przez sitko z mikroskopijnymi oczkami i co zjadłam sobie to sama.... Naprawdę nie wiem jak go przekonać bo kiedyś nie było takiego problemu zjadał w sumie wszytko oprócz buraków ich nie lubi od dawna jak tylko widzi w domu buraki to z kuchni mi ucieka ale to jestem w stanie zaakceptować bo nie każdy musi wszystko lubić ale o zgrozo on nie lubi w sumie niczego.
  Szczerze jestem zrozpaczona bo naprawdę nie jest łatwo zwłaszcza że jest jeszcze Maja która widzi co robi jej straszy brat i zaczyna tak samo robić ...
  Może ktoś z was miał taki problem i znalazł jakieś rozwiązanie i może mi podpowie coś ciekawego dodam że już neta próbowałam pomysłów było nawet nie dawanie jeść znaczy dawałam  nie zjadł zabierałam i myślałam że jak zgłodnieje zje ale gdzie tam... Jestem szczerze załamana......bo zaraz wraca do przedszkola i będzie tam siedział głodny bo już tak było że nie jadł w przedszkolu wpadał do domu i zjadał mi "pół lodówki".
   Czekam na wasze pomysł i podpowiedzi.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Nieperfekcyjna Olka , Blogger