Tak to jest bardzo trafne
stwierdzenie określające mój stan tak gdzieś od dwóch lat., czasem
zaczynam sobie włosy rwać z głowy bo już na prawdę nie wiem co
mam robić....No dobra czas rozwinąć..Jak tylko o tym myślę żołądek
wywraca mi koziołka....
Chodzić dokładnie o moje
dzieci a dokładnie syna i jego problemy z jedzeniem...Józio nie je
w sumie żadnych warzyw oprócz surowej marchwi i zielonego groszku
takiego z puszki, owoce dosłownie 3 jabłka, banan( sporadycznie )
i w okresie letnim arbuz, inne produkty jeszcze gorzej..
Największy problem jak by
nie było ma z obiadami bo zjada dwie zupy w okresie zimowym 3, z mięskiem jest nie lepiej jadł by tylko kurczaka w kółko na
okrągło, a i paluszki rybne na szczęście udało mi się znaleźć
takie gdzie nie jest mięsko mielone tylko z całego kawałka rybki
ale wolała bym by jadł rybkę w innej postaci kiedyś uwielbiał
makrele teraz nie tknie:(. Każda próba ugotowania czegoś innego niż
jest w jego menu kończy się okropną histeria i nie jedzeniem a
ileż na litość boską można jeść zupy pomidorowej czy rosołu,
jest tyle pysznych zup z warzywami itd, próbowałam już wszystkiego
zupy kremy zjada tyko paprykowy i nie nie taki ze świeżej papryki a
z mrożonki która była dostępna w B......ce, próbowałam naprawdę
go przekonać, gotował ze mną, ba nawet miałam w telefonie zdjęcia
i mógł sobie wybierać menu jak w restauracji i jak to się kończyło
eh i tak nie zjadał tego co sobie wybrał i tak, już myślałam że
może ja źle gotuje ale nie, nie jak jesteśmy np u moich rodziców
robi dokładnie to samo..... Jeżeli zrobimy jakieś danie z sosem i
makaronem typu spaghetti to Józio wyjada czysty makaron bez sosu, i
tak jest ze wszystkim brokuła nie tknie bo to kaktusy. Był taki czasem że nawet do pomidorowej rozgotowywałam kalafiora na papkę i
kiedyś to zjadał dawała się oszukać dziś normalnie wyczuje z
daleka że coś jest nie tak.
W okresie zimowym może i
jakoś by człowiek to przeżył, ale latem kiedy te warzywa i owoce są najlepsze , najzdrowsze serce człowieka boli , że on tego nie
zje......
Ostatnio chyba przeszedł
sam siebie mamy dostęp do świeżych malin czy truskawek ok chciał
proszę bardzo bierze jedna każe sobie obrać ze skórki bo mu te
maleńkie pestki przeszkadzają o zgrozo poszłam już naprawdę daleko w desperacji i przetarłam mu to przez sitko z mikroskopijnymi oczkami i co
zjadłam sobie to sama.... Naprawdę nie wiem jak go przekonać bo
kiedyś nie było takiego problemu zjadał w sumie wszytko oprócz
buraków ich nie lubi od dawna jak tylko widzi w domu buraki to z
kuchni mi ucieka ale to jestem w stanie zaakceptować bo nie każdy
musi wszystko lubić ale o zgrozo on nie lubi w sumie niczego.
Szczerze jestem zrozpaczona
bo naprawdę nie jest łatwo zwłaszcza że jest jeszcze Maja która
widzi co robi jej straszy brat i zaczyna tak samo robić ...
Może ktoś z was miał
taki problem i znalazł jakieś rozwiązanie i może mi podpowie coś
ciekawego dodam że już neta próbowałam pomysłów było nawet nie dawanie jeść znaczy dawałam nie zjadł zabierałam i myślałam że jak zgłodnieje zje ale gdzie tam... Jestem
szczerze załamana......bo zaraz wraca do przedszkola i będzie tam
siedział głodny bo już tak było że nie jadł w przedszkolu
wpadał do domu i zjadał mi "pół lodówki".
Czekam na wasze pomysł i
podpowiedzi.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz