Od pojawienia się dzieciaków na świecie nie za bardzo lubię czas od poniedziałku do piątki wówczas jestem głownie sama z dziećmi, masa obowiązków, pranie sprzątanie itd. Z utęsknieniem wyglądamy weekendu kiedy to wsiadamy na rowery i gnamy gdzie nas oczy poniosą. I o to w ten weekend wyruszyliśmy na super wycieczki po okolicznych wioskach i lasach .
Moje dzieciaki lubią takie wypady pod warunkiem że jest gdzieś huśtawka ... i można się gdzieś powspinać a no i zapomniała bym o najważniejszym mam zabierze jedzonko.... W sumie w ten weekend udało nam się przejechać 50 km. W sobotę 20.....przez lasy, reszta w niedziele po naprawdę nieziemskiej okolicy...
Uwielbiam ten czas.... taki tylko nasz bez obowiązku, pracy męża.....
Oto nasza mała relacja z wypadu.... naprawdę maleńka.......muszę zabierać ze sobą łapkę do aparatu :(
Ps ten cudowny wypad skończył się dla mnie pogotowiem i podaniem zastrzyku, leków itd ..... jak ja znoszę tych dużych much u nas mówi się na nie końste albo, gzy.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz