Kiedy na świat miała przyjść Maja bardzo się tego bałam, myślałam jak to będzie jak ja mam to rozwiązać by Józio nie czuł się gorszy, odtrącony. Miałam przykład w bardzo bliskiej rodzinie i za nic w świecie nie chciałam do tego doprowadzić. O czym mowa o zazdrości starszego dziecka o młodsze. Oczywiście starałam się do tego przygotować jak najlepiej naczytałam się masę artykułów, jak że pomocnych tekstów ( bynajmniej tak mi się wtedy wydawało) szkoda, że bardzo mało się z tego sprawdziło.
Oczywiście Józio był uświadamiany od samego początku, że
będzie miał siostrzyczkę bądź braciszka, oglądaliśmy filmiki, widział zdjęcia USG
i bardzo się cieszył. Mówił nawet ze w brzuszku mieszka jego gąsieniczka, wybrał
dla niej imię itd. . Po urodzeniu mógł zobaczyć się z siostrą jeszcze w
szpitalu, Maja jak to przystało na młodsze rodzeństwo przyniosła mu kupne w
postaci jego ulubionych klocków i wydawało się że wszystko będzie dobrze .
Po powrocie do domu usilnie chciałbym wypuściła Maje na
dywan by mógł się z nią pobawić w końcu czekał na nią tak długo. I na pierwszy
rzut oka wszystko układało się bardzo dobrze uczestniczył w pielęgnacji,
przynosił pieluszkę, starłam się robić tak jak radzili w tych mądrych tekstach.
Tak minął rok, dwa. Wszystko zmieniło się gdzieś rok no może
półtora roku temu kiedy on szedł do przedszkola a Maja zostawała ze mną w domu(
miałam już ok. 2,5 roku ). Dopiero
zaczynałam odczuwać, co to jest zazdrość między rodzeństwem.
Obecnie jestem na etapie frustracji, bo czasem już nie wiem
jak mam sobie z tym radzić….
Zazdrość jest o
wszystko jedzenie, ubrania, ba nawet o leki ( Maja jest chora i bierze leki
Józio już jest obrażony, bo on nie dostaje i na odwrót) już nie mówię o przytulanie,
( choć to od zawsze jak przytulam jedno to i drugie. Nie pozwalam Majce
wchodzić miedzy nas, bo wiadomo Majka jak to Majka chciałaby być tylko ona ……)
Jak jednemu coś kupuje to i drugiemu bodaj jakiś malutki drobiazg. Chodzę z
Józiem na karate gdzie mamy czas tylko dla siebie. Zazdrość doszła już do
takiego momentu, że nie mogę spokojnie
porozmawia z kimś na ulicy czy przez telefon już nie mówię o rozmowie z mężem…
Doszliśmy naprawdę do trudnej sytuacji i momentami takiej bezradności,
bo przecież niby robimy wszystko, co radzą w mądrych podręcznikach a jednak to
w ogólnie nie wchodzi…..
A może wy macie jakieś sposoby na zazdrość, ale nie miedzy
maluszkami tylko właśnie miedzy takimi dziećmi przedszkolno- szkolnymi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz