czerwca 22, 2019

Zazdrość.......



Kiedy na świat miała przyjść Maja bardzo się tego bałam, myślałam jak to będzie jak ja mam to rozwiązać by Józio nie czuł się gorszy, odtrącony. Miałam przykład w bardzo bliskiej rodzinie i za nic w świecie nie chciałam do tego doprowadzić. O czym mowa o zazdrości starszego dziecka o młodsze. Oczywiście starałam się do tego przygotować jak najlepiej naczytałam się masę artykułów, jak że pomocnych tekstów ( bynajmniej tak mi się wtedy wydawało) szkoda, że bardzo mało się z tego sprawdziło.

 


         Oczywiście Józio był uświadamiany od samego początku, że będzie miał siostrzyczkę bądź braciszka, oglądaliśmy filmiki, widział zdjęcia USG i bardzo się cieszył. Mówił nawet ze w brzuszku mieszka jego gąsieniczka, wybrał dla niej imię itd. . Po urodzeniu mógł zobaczyć się z siostrą jeszcze w szpitalu, Maja jak to przystało na młodsze rodzeństwo przyniosła mu kupne w postaci jego ulubionych klocków i wydawało się że wszystko będzie dobrze .

Po powrocie do domu usilnie chciałbym wypuściła Maje na dywan by mógł się z nią pobawić w końcu czekał na nią tak długo. I na pierwszy rzut oka wszystko układało się bardzo dobrze uczestniczył w pielęgnacji, przynosił pieluszkę, starłam się robić tak jak radzili w tych mądrych tekstach.

            

              Tak minął rok, dwa. Wszystko zmieniło się gdzieś rok no może półtora roku temu kiedy on szedł do przedszkola a Maja zostawała ze mną w domu( miałam już  ok. 2,5 roku ). Dopiero zaczynałam odczuwać, co to jest zazdrość między rodzeństwem.
    


              Obecnie jestem na etapie frustracji, bo czasem już nie wiem  jak mam sobie z tym radzić….


            Zazdrość jest o wszystko jedzenie, ubrania, ba nawet o leki ( Maja jest chora i bierze leki Józio już jest obrażony, bo on nie dostaje i na odwrót) już nie mówię o przytulanie, ( choć to od zawsze jak przytulam jedno to i drugie. Nie pozwalam Majce wchodzić miedzy nas, bo wiadomo Majka jak to Majka chciałaby być tylko ona ……) Jak jednemu coś kupuje to i drugiemu bodaj jakiś malutki drobiazg. Chodzę z Józiem na karate gdzie mamy czas tylko dla siebie. Zazdrość doszła już do takiego momentu, że  nie mogę spokojnie porozmawia z kimś na ulicy czy przez telefon już nie mówię o rozmowie z mężem…


         Doszliśmy naprawdę do trudnej sytuacji i momentami takiej bezradności, bo przecież niby robimy wszystko, co radzą w mądrych podręcznikach a jednak to w ogólnie nie wchodzi…..

      A może wy macie jakieś sposoby na zazdrość, ale nie miedzy maluszkami tylko właśnie miedzy takimi dziećmi przedszkolno- szkolnymi?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Nieperfekcyjna Olka , Blogger