Przed mikołajkami postanowiłam, że skoro dzieci od dzieciątka(Świętego Mikołaja) dostaną pod choinkę masę zabawek, tak ja już wiem co się będzie działo u dziadków (i tak na marginesie zastanawiam się czy wziąć ogromna walizkę do której wsadzę po jednej parze gaci dla całej rodziny, żeby reszta miejsca została na prezenty). Dziadkowie razem z ciocią i wujkiem po tym jak się dowiedzieli, że te święta spędzimy u nich oszaleli. Co chwila odbieram teflony, a to mają, a to im kupiliśmy itd. W związku z tym wymyśliłam iż mikołaj przyniesie im ubranka jakąś piękną sukienkę, koszulę, słodycze itd. Myślałam że dzieci się ucieszą.Głupia matka. Dumnie zapakowałam paczki, naszykowaliśmy pierniczki i kubeczek mleczka, jak tylko posnęli podłożyliśmy prezenty i wystarczyło już tylko czekać do rana na reakcję dzieci.
Oczywiście w dniu mikołajek wstaliśmy rano by wyszykować się do przedszkola. Jak tylko nasze gadziny znalazły prezenty, cały czar prysł. Smutku i zawodu w oczach mojego syna nie zapomnę nigdy, oczywiście obejrzał prezent, ubranka mu się podobały ale zaraz potem zapytał, czy mikołaja na pewno dostał list od niego bo on tak marzył o dinozaurach i że chyba był niegrzeczny że nic nie dostał, szczerze miałam ochotę wziąć najcięższa patelnię i walnąć sobie nią w łeb. Głupia baba ze mnie jest, nie ma co się oszukiwać dzieci czekają na mikołaja piszą listy itd. Matka chciała dobrze a wyszło jak zwykle.
Na szczęście zaraz było trzeba wyjść do przedszkola i temat się skończył. Dzięki temu tata miał czas aby naprawić mój błąd. Szybciutko pojechał do sklepu kupił co tam sobie Józio i Maja wymarzyli. Nie ma co tata uratował mikołajki i matce dupę, delikatnie mówiąc. Podłożywszy gdzieś tam zabawki jak tylko wrócił z przedszkola poprosiliśmy ich by coś tam nam przynieśli … możecie sobie wyobrazić jaka była wielka radość, nie muszę dodawać że dinozaury od razu znalazły domek a jeden wybrany, co noc chodzi do łóżka razem z Józiem spać, a Maja jak Maja dostała zabawkę cieszyła się bardzo, na szczęście dla nas ona jeszcze nie jest taka kumata, więc z nią nie było takiego problemu. Ona to najbardziej się cieszyła z mikołaja w czekoladzie i żelków....
I żeby nie było moje dzieci nie dostają co dzień zabawek, ani nie spełniamy ich każdej zachcianki ale wiem jedno i mam nauczkę na przyszłość. Choinka i urodziny zawsze są dla dzieci wyjątkowe, nigdy już nie popełnię tego błędu to wiem na pewno.
Jest jeszcze jedna sprawa która strasznie leży mi na sercu, myślę że to jest dobry czas by móc o tym napisać. Dzień po mikołaju przyszła jedna z cioć do dzieci i przyniosła im prezenty. Super bardzo dziękujemy, ja nie jestem osoba która oczekuje od kogoś by coś nam czy dzieciakom dawała( i zawsze bardzo dziękujemy i jesteśmy wdzięczni ) ale jeżeli sam z siebie się na to decyduje to proszę o jednakowe traktowanie dzieci. Ja idąc gdzieś i coś kupuje to zawsze po równo i dla każdego. Nie znoszę wyróżniania sama tego nie robię, więc chciałabym aby moje dzieci były traktowane równo. niestety ta ciocia tego nie rozumie. Jak mam później do jasnej cholery wytłumaczyć dziecku, że jedno odstało super wypasionego misia a on jak zawsze jakąś kolorowankę, jak mam odpowiadać 5 latkowi, który pyta z miną zbitego psa czemu ktoś bardziej kocha Maję, i czemu ona dostała coś fajnego a on kolorowankę.......
Wiecie w takiej sytuacji wolałabym aby nikt im nic nie kupował, bo z tym jest mniej później problemu. Ja uczę swoje dzieci że najważniejsze jest np. to że przyszła, czy przyjechała ciocia niż to że coś przywiozła ( nie ważna jest rzecz tylko osoba czy pamięć o jakimś wydarzeniu). Ale dzieci to tylko dzieci. Pamiętacie o tym, rodzice, ciocie, dziadkowie i ci wszyscy którzy mają ochotę obdarowywać dzieci prezentami. Bądźcie sprawiedliwi w tych gestach!!!
A czy was 6 odwiedził Mikołaj, czy był szczodry i sprawiedliwy?
(obrazek zapożyczony z internetu.)
(obrazek zapożyczony z internetu.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz