Czy wy też tak czasem macie
że chciały byście wszytko rzucić i wywalić wszystko z domu by
nie było tyle roboty .... tak to witajcie w moim świecie.
Ja mam właśnie taki czas
gdzie przechodzę wewnętrzny bunt krzyczę denerwuje się , rzucam
kubkami serio serio potrafię rozwalić kubek o podłogę itd bo ileż
do cholery jasnej można ustawiać buty w przedpokoju , wynosić
naczynia do kuchni odkładać wszystko na miejsce i najgorsze to
pranie rosnące jak grzyby po deszczu we wrześniowe poranki.
I właśnie postanowiłam
się zbuntować robiłam tylko tak by nie wezwano na nas sanepidu
zabawki walały się po kątach ze zlewu się usypywało ( tu
przyszedł z pomocą mój kochany bałaganiarz i zaczął zmywać
)ale szczerze moi współmieszkańcy do czyścioszków nie należą.
Najgorsze obok prania są zabawki wysłała bym je na księżyc z
biletem w jedną stronę . Kurde połową tych zabawek się nie bawią
a jak chcesz je komuś oddać zalewają się łzami, że to ukochane i nie będą mogli bez nich żyć i tak się
kończy ....
Jak by tak się przyjrzeć
hmmm bunt nie przyniósł aż takich rewelacji ale ja bynajmniej
trochę odpuściłam no jednego nie mogę znieść walających się
zabawek a dwa diabełki sprzątają tak chętnie jak ja wynoszę
śmieci.....
Z praniem też sobie
poradziłam zakupiłam dużo chusteczek wchłaniających kolor i w
sumie tylko białe takie wiecie biel Vizira piorę oddzielne i czarne
a reszta jak leci wszytko do pralki jedna dwie chusteczki i pranie
jak nowe. Pasowanie też ogarnęłam kiedyś chcąc być przykładną
mama i żona prasowałam i prasowałam i prasowałam czasem po 2 h
dziennie a dziś mam to gdzieś obejrzałam na YouTube "Ule
Pedantule" która pokazuje jak się powinno wieszać się
ubrania i teraz prasuje tylko jak coś jest naprawdę wymiętolone a
reszta jakoś obleci , kurde nie ma co ściemniać mój ślubny
ukochany maż bierze jedną rzecz a 66 jest rozwalonych więc po co
mam się męczyć i stresować a z resztą czy moje dzieci będą
mniej kochana czy szczęśliwe jak im bluzki nie wyprasuje? ( w woli
wyjaśnienie nie nie chodzą jak obwiesie w pogniecionych ubraniach
jak by je psu z gardła wyjął)
Ach zapomniała bym o jednym
jedynym sprzęcie w domu za który dała bym się pokroić zmywarka
o tak to jest to .... ale mogę sobie o niej tylko pomarzyć bo mam
bardzo małą kuchnie i mi się nie mieści juz tak myślałam że
wywalę szafkę z garnkami itd w sumie zmywarka ważniejsza ale mąż
mnie przekonał że dzieciom w czymś jeść trzeba dawać. Na chwilę
obecną Adaś robi za zmywarkę ja też ale lubię jak mąż stoi przy
zlewie i się wpienia kto nawciągał tyle tych gratów ( uwierzcie
mi widok bezcenny).
Tak sobie w sumie siedzę
i czytam to co tu naskrobałam i kuźwa ja nigdy nie dostanę szarfy
odpowiedzialności ani korony Perfekcyjnej Pani Domu ale dobrze mi z
tym a że czasem rzucę jakimś kubkiem czy talerzem to przynajmniej mam wymówkę
jak kupuje nowe.
PS. zdjęcia zapożyczone z internetów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz