Powiększenie rodziny zawsze wiąże się z masą wątpliwości i przemyśleń, bo jak wiadomo to zawsze jest pewna rewolucja i każdy świadomie musi to czuć.
My o tym by było nas więcej, rozmawialiśmy już dobry rok, ale mój mąż był strasznie nieugięty , mówi ze nie
i koniec, bo wystarczy nam to, co jest i tak jest masa roboty z
dzieciakami. A ja co jakiś czas wracałam do tematu, ale wiecie tak
delikatnie, nie naciskałam, ale jasno dawałam do zrozumienia, że to już
może ten czas dzieciaki podrosły idt.
I tak przyszedł ten dzień, kiedy i A powiedział tak !! Była to naprawdę cudowna chwila, więc wiecie nie czekaliśmy za długo by emocje nie opadły i tak pewnego poniedziałkowego wieczoru do naszej rodziny dołączyłam Ona .
Przedstawiam wam naszą sunie Bellę.
Znalazłam Ją w ogłoszeniu na FB, dziewczyna szukała domu dla 4 szczeniaków: 3 były czarne i jeden biszkoptowy pokazałam zdjęcie A i wiadomo było, bierzemy biała i tu pojawił się problem , ktoś nas ubiegł i ja zarezerwował . Mieliśmy czekać do poniedziałku do południa i niestety wiadomość przyszła ktoś ja bierze . Nie będę ukrywać, że nie była to najlepsza dla mnie chwila, ale postanowiłam, ok to weźmiemy tego pieska co został. Umówiliśmy się na 19 że A.. odbierze psiaka . Ja z dziećmi czekaliśmy cierpliwie w domu na jakąkolwiek wiadomość i wreszcie jest tel. że możemy zabrać Naszego Biszkopcika . Nie muszę chyba pisać co czułam.
Wiecie na początku było masę zasad pies nie będzie wskakiwał na łózko , nie będzie wchodził do kuchni bynajmniej dopóki zdarza się jej posiusiać w domu i wiecie co już drugiego dnia zasady szlak raił. No dobra została jedna niezmienna nie ma wchodzenia do dzieciaków na łóżka to strefa wolna od psa .
Szczerze mamy już psinkę 3 tygodnie i choć jest dużo pracy i obowiązków wiem, że była to najpierwsza nasza decyzja, widzę jak dzieciaki się z nią bawią, jak Józio bardzo się do niej otworzył, bo ogólnie miał lekkiego stracha przed psiakami. Stała się dla niego psią koleżanką.
Oczywiście
nie wszystko jest takie super, bo trzeba rano wstać i wyjść nie ma,
zmiłuj się, nawet jak jesteśmy chorzy, obowiązki to obowiązki.
Wiem jedno , już byśmy jej nie oddali.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz