Już dziś mamy drugi dzień
Nowego Roku 2018 i postanowiłam troszeczkę podsumować ten 2017.
W sumie powiem wam
szczerze, że jak by się tak dobrze przyjrzeć nie był on jakiś straszny wręcz
przeciwnie złe chwile można policzyć na palcach obu dłoni a jak dla mnie
najgorsza była choroba Józia , szpital, bardzo długo nie reagował na leki ale
na szczęście wszystko skończyło się jak widać dobrze. Tak poza tym nie było
u nas jakiś wielkich katastrof wręcz jak teraz siedzę i piszę ten post to mam
wrażenie że nie bardzo mam co tu zawrzeć, oczywiście jeżeli chodzi o te smutne
chwile (pewnie ,ze one były jak u każdego, ale nie były to jakieś wielkie
życiowe katastrofy ), więc nie będę wymyślać na siłę tylko mogę przejść do tych
naprawdę fajnych momentów.
Dla mnie jedną z dwóch najważniejszych było założenie
bloga już o tym pisałam ale bardzo długo tak sobie tylko marzyłam ale jakoś nie
miałam odwagi tego zrobić, bo kto będzie to czytał pewnie pies z kulawa noga tu
nie zajrzy itd. ale jak dla mnie jest naprawdę zajebiście, blog ma już pół roku
a odwiedziło nas ponad 5500 tys osób, wiem wiem ktoś zaraz powie czym ta baba
się tak cieszy ale jak dla mnie to jest naprawdę maga dużo bo ja liczyłam żeby
do końca roku było choć 1000 odwiedzających. Wiem wiem końcówka roku nie obfitowała
w teksty, ale jak wiecie pojechałam pierwszy raz od 6 lat do domu rodzinnego na
Boże Narodzenie i obiecałam sobie, że nie będę nic pisać, social media też
zaniedbałam ale chciałam by ten czas był już tylko dla nas. Mogę jedynie
obiecać że w najbliższym czasie nadrobię to ze zdwojoną siłą.
Drugim takim wydarzeniem
było kupno działki wiecie takiej gdzie można się na weekend zawinąć i
poleniuchować. Powiem wam szczerze , że już od bardzo długiego czasu się
nosiliśmy z jej zakupem ale zawsze coś nam stawało na drodze a to jakieś pilne
remonty a to jakaś katastrofa hiih ale w końcu w tym roku się udało. W końcu
możemy w ciepłe dni wyrwać się z bloku i jechać poleniuchować ta może kiedyś
hihih na razie wymaga ona od nas dużego nakładu pracy, najpierw musieliśmy ja
odchwaścić i ogrodzić a w wym roku trzeba postawić jakąś chałupkę na kurzej
nóżce , ale w końcu mogę powiedzieć, że mamy skrawek ziemi dla siebie :D
Ach zapomniała bym jest
jeszcze jedno marzenie które spełniło się w 2017 roku a w sumie mój mężu-mikołaj
go spełnił, kurde ja mam naprawdę najwspanialszego męża na świecie ( choć
czasem wysłała bym go na Marsa skąd przyszedł z biletem w jedna stronę), pewnie
ktoś się zaraz zapyta a co to za marzenie, w skrócie mogę powiedzieć, że jest
białe i ma takie jabłuszko na środeczku i na nim powstają właśnie dla was
teksty..
Nie powinnam zapominać, że
rok 2017 bardzo zweryfikował moje podejście do siebie i mojego otoczenia,
przesiały się osoby które nie wnosiły nic dobrego w moje życie i to chyba było
by na tyle
Jak widać udało nam się
spełnić kilka naszych marzeń takich wspólnych jak i osobistych w 2017 roku ,
ale najważniejsze co się nam udało to to , że jesteśmy razem w zdrowiu, mamy
siebie, dach nad głową a co najważniejsze bardzo się kochamy.
Co do postanowień na Nowy
Rok w tym roku mam je w nosie i nie robiłam żadnych planów bo z doświadczenia
wiem, ze nigdy nie udawało mi się ich dotrzymać. Mamy pewne plany, cele ale
będą one realizowane na bieżąco .
Moi drodzy na koniec
chciała bym wam wraz z reszta Kurczynkowego Świata życzyć wspaniałego i
szczęśliwego Roku 2018.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz